Aktywizm 2.0: nowy aktywizm na nowe czasy

Bartosz Wojciechowski - debata VIII LO Poznań

Czwarte wybory do samorządu szkolnego, w których kandydowałem, po raz trzeci ze zdobytą funkcją, po raz trzeci jestem wiceprzewodniczącym. Aż chciałoby się powiedzieć, że ten przedrostek doczepił się już tam na stałe. Oby nie. Natomiast to miejsce, w którym jestem, daje mi pewną swobodę działania, z której się cieszę. Warto dodać, że trzeci raz jestem w samorządzie, gdy przewodniczącą jest dziewczyna. Po tym wszystkim mogę powiedzieć, że taka praca pozwala naprawdę dużo dowiedzieć się o sobie samym. W końcu każdy z nas uczy się dopiero trudnej sztuki pracy z ludźmi i zarządzania.

Na przykładzie SzRU (Samorządu VIII LO w Poznaniu) można zaobserwować pewne ciekawe zjawisko. Część osób aktywnie uczestniczy w szeroko rozumianym społeczeństwie obywatelskim, ale znaczna część nie podejmuje żadnych działaniach tego typu. Przyczyn tego zjawiska może być wiele. Od zniechęcenia do polityki, spowodowanego wieczną kłótnią, po pragmatyczne stwierdzenie „to i tak niczego nie zmieni”. Jest to całkowite zaprzeczenie myśli demokracji liberalnej, według której aktywność obywatelska (w tym kontekście polityczna) jest podstawą funkcjonowania społeczeństwa. Tym bardziej, że to od naszych decyzji zależy, kto zdobędzie określone stanowiska i co za tym idzie, jak organy władzy państwowej, samorządowej czy np. organy Samorządu Szkolnego będą funkcjonować.

W rozmowach, w których miałem okazję uczestniczyć podczas kampanii wyborczej do Zarządu SzRU, usłyszałem wiele różnych opinii o pracy SzRU. Jestem przekonany, że ta cała krytyka, zarzuty czy żarty nie biorą się znikąd, ale są konsekwencją konkretnych działań. Trzeba wysłuchać takich osób i starać się je zrozumieć. Z drugiej strony najlepszą możliwością, żeby coś zmienić, jest samemu się zaangażować. Absurdem byłoby rozpoczynać kłótnie, tym bardziej że mamy wszyscy jakiś wspólny cel. Ta opinia wpisuje się w szerszą myśl nazywaną czasem Aktywizmem 2.0.

Jednym z największych problemów, które stoją przed globalną polityką, jest kryzys klimatyczny czy szerzej zatrucie środowiska. Szeroko o tym problemie zaczęto mówić w mediach, gdy Greta Thunberg rozpoczęła w pojedynkę strajk szkolny przed budynkiem szwedzkiego parlamentu. W krótkim czasie akcja ta spowodowała ogromny odzew na całym świece, a sama Greta stała się symbolem walki o lepszą przyszłość. Miliony uczniów na całym świecie uczestniczą w strajkach klimatycznych. Chociaż dzięki tym działaniom wiele osób zainteresowało się tematem katastrofy klimatycznej, to ilość strajkujących nie zwiększyła się, a zmian politycznych jak nie było, tak nie ma. Trudno się temu dziwić. Dla przykładu, na naszym polskim poletku rząd pod pozorami poparcia dla Młodzieżowego Strajku podejmuje działania dokładnie temu przeciwne. O tej kwestii pisałem w artykule: „Co się stało ze Strajkiem Klimatycznym?„.

Ignorowanie protestów i strajków czy próba pozornego rozwiązania problemu zdarza się niestety coraz częściej. Gdy do władzy dochodzą populiści, o żadnym słuchaniu opozycji czy nawet neutralnych aktywistów nie ma mowy. Za upadkiem demokracji liberalnej na rzecz tzw. demokracji masowej idzie upadek idei aktywizmu. Kończy się czas, w którym wystarczy wyjść na ulice – to już nie wystarcza. Z tego powodu konieczne jest stworzenie nowego systemu walki o swoje racje i obrony swoich podstawowych praw (w tym praw człowieka i praw zagwarantowanych w Konstytucji). Nowy aktywizm zakładałby coś więcej niż pójście na protest czy strajk. Aktywizm 2.0 to przede wszystkim szerzenie wśród znajomych, przyjaciół, rodziny wiedzy na określony temat i próba przekonania ich do swoich racji na drodze merytorycznej dyskusji. Aby to osiągnąć, potrzeba autentycznie zaangażowanych osób, które gotowe są do poświęcenia swojego czasu, np. na przygotowanie opracowań, pisanie artykułów, stworzenie stron internetowych. Dopiero na samym końcu tego jest powszechny i solidarnościowy protest, strajk, obywatelski projekt ustawy czy wniosek o referendum.

Aktywizm to nie fanatyzm, który prowadzi jedynie do szydzenia i skazania na polityczny niebyt. Fanatyzm prowadzi do kłótni i walki, a przecież zawsze znajdą się osoby, które mają odmienne zdanie. Za postulatami, nawet tymi radykalnymi, musi stać właśnie otwartość, słuchanie i rozmowa. Nowy aktywizm to też wsparcie dla osób pokrzywdzonych i solidarność. Wcielona w życie idea solidarności to podstawa, bez której nie osiągnie się żadnego sukcesu.

 Bez naszego realnego działania nie zmieni się nic. Nieważne, czy mówimy o sprawach lokalnych, czy globalnych. Zaczynając od zdobycia wiedzy, a kończąc na przygotowywaniu wydarzeń, szerzeniu wiedzy, rozmawianiu i debatowaniu. Za tym musi iść w parze słuchanie odmiennych opinii i uczenie się na błędach. To razem tworzy Aktywizm 2.0, czyli przepis na społeczeństwo obywatelskie i na nową, lepszą przyszłość!

Bartosz Wojciechowski dla „OŚMIORNICY”, grudzień 2019